
Chciałbym pisać na tym blogu o samych przyjemnych sprawach, ale życie niestety nie tylko z takich się składa. Przyszły święta - trudny okres dla religijnego sceptyka w katolickiej rodzinie. Od kiedy przestałem się kryć z tym, że istnienie miłosiernego i wszechmocnego stwórcy w osobowej postaci jest dla mnie co najmniej mało prawdopodobne a sama instytucja Kościoła to jedna wielka farsa mam w domu jedno wielkie piekło na ziemi...Co za ironia losu. Mam dość gróźb ojca i próśb matki, nie mogłem zrozumieć, albo raczej dalej nie mogę, dlaczego po prostu nie zostawią kwestii mojej wiary w spokoju. Czy to jest takie trudne do pojęcia, że jest to sprawa indywidualna i ani prośbami, ani groźbami, nikogo do uwierzenia w cokolwiek nie zmusimy ? No bo jak ? To to samo gdybym ja nagle zaczął od nich wymagać wiary w krasnoludki. Niedorzeczne prawda ? Szanuje religijne wybory innych ludzi - niech wierzą w co im się żywnie podoba, tylko niech mi się z tym nie narzucają, szanuję wiarę moich rodziców, ale takie próby skłonienia mnie do niej, zwyczajnie wprawiają mnie w osłupienie, bo jeśli liczą, że coś takiego wpłynie na moją faktyczna wiarę i na to co czuję muszą być głupi. Bo ani "proszę Cię uwierz" ani "Uwierz !" nie ma szans na powodzenie, nawet argumenty tu ciężko jakieś wysunąć, a co dopiero to. Jestem już tym wszystkim zmęczony, zastanawiam się czy nie ubrać maski, iść do kościoła jak przykładny katolik i nie odbiegając od polskiego schematu zadowolić rodzinę. Czy oportunizm ? Może. 2 lata wytrzymałem, walczyłem, próbowałem, myślałem, że może uda mi się bez żadnych konsekwencji zostać przy swoim wyborze, ale okazało się to niemożliwe. Nie interesuje mnie rola męczennika i tak czuję się jak heretyk na przesłuchaniu inkwizycji, więc może po prostu powiem co inkwizycja chce usłyszeć, że żaden ze mnie kacerz, husyta, arianin czy żyd, że nie wyznaje luteranizmu ani kalwinizmu, że jestem przykładny katolik i imię Pana chwalę i niech już mnie przestaną wieszać za wykręcone do tyłu ręce i przypalać żelazem, a wyznam co chcą, nawet, że czarne jest białe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz